24 grudnia 2015

„Starajcie się zostawić ten świat choć trochę lepszym, niż go zastaliście.”
Lord Robert Baden-Powell



Dziś, w wigilię Bożego Narodzenia
niech się weseli święty, bo bliski jest zwycięstwa,
niech się raduje grzesznik, bo dane jest mu przebaczenie.
Niech powróci do życia poganin, bo do życia jest powołany.
W małym Świętym Dziecku Bóg daje nam zbawienie.
Niech Gwiazda Betlejemska zwiastuje nam w sercu
na nowo tę Dobrą Nowinę,
niech się rozraduje serce i uwierzy Jezusowi,
niech się umocni nadzieją na cały Nowy Rok!



19 grudnia 2015

Zbiórki 19.12.2015r

Koszatka
Ta zbiórka była bardzo świąteczna. Na początku piekłyśmy pyszne pierniczki. Stwierdziłyśmy, że podwójna porcja to za mało na tak dużo osób  więc użyłyśmy poczwórnej ilości składników. Dzisiaj na zbiórkę przyszło niespodziewanie dużo ludzi, cały zastęp i do tego 3 nowe dziewczyny: Agata, Ola i Ola. Po dekorowaniu ciasteczek przyszedł czas na robienie kartek świątecznych, a gdy lukier zastygł zaczęłyśmy konsumować pyszne wypieki. Zbiórka była bardzo udana.

Więcej zdjęć tutaj :)

15 grudnia 2015

Zbiórki 12.12.2015

Renifer
Na zbiórce 12.12 spotkałyśmy się we 4 o 9:00 pod kościołem św. Rodziny. Odmówiłyśmy Słowo Odwieczne, a potem Marysia poprowadziła Apel Ewangeliczny. Po Apelu udałyśmy się na wyspę Opatowicką w ramach zrobienia jednego z zadań z cyklu - ugotowania zdrowego posiłku na ogniu. Jak już wcześniej ustaliłyśmy, zrobimy leczo. Z kociołkiem i potrzebnymi produktami dotarłyśmy na miejsce. Zaczęłyśmy zbieranie drewna, układanie ogniska i krojenie warzyw. W trakcie gotowania musiałyśmy pójść po zapałki, bo nasze ognisko w ogóle nie chciało się zapalić. W końcu, po ponad godzinie udało nam się ugotować obiad. W międzyczasie zaśpiewałyśmy jeszcze kilka piosenek, a na koniec zrobiłyśmy Radę Zastępu. Mimo tego, że było nam bardzo zimno, zbiórkę mogę zaliczyć do udanych.
Wiktoria K. (trop.)

więcej zdjęć :)

Koszatka
Zbiórka  z dn. 12.12. 2015 rozpoczęła się grą w Kima następnie miałyśmy grę dot. symboliki krzyża harcerskiego  i flagi Polski przygotowaną przez Zosię Ch. Potem udałyśmy się na ogródki działkowe i gotowałyśmy tam pożywny posiłek. Spotkanie zakończyliśmy około godz. 15.00


więcej zdjęć :)

13 grudnia 2015

Zbiórka Zastępu Zastępowych

Dzisiejszy ZZZ rozpoczął się Mszą w św. Faustynie. Nastepnie szukałyśmy zagadki pozostawionej nam przez Sherlocka rozłożonej na różnych azymutach. Dzięki Sherlockowi dowiadujemy się, że właściciele sklepów tudzież dyrektorzy muzeów oraz ładne brunetki nie są tak niewinni jak by się mogło wydawać. Powtórzyłyśmy też sobie rodzaje drzew oraz symbolikę krzyża fse. Zbiórka ta była bardzo owocna.

12 grudnia 2015

Wspomnienia obozowe

Ponieważ na zewnątrz jest zimno, smutno, a u nas na blogu ostatnio nic się nie działo, przypominamy jak wyglądały obozy drużyn z Wrocławia :)




Dziękujemy Basi - byłej zastępowej Sarny, za stworzenie filmiku :)

21 listopada 2015

Zbiórka Zastępu Zastępowych 14.11

Dziś odbył się nasz drugi ZZ. Spotkałyśmy się o 8:00 na Biskupinie. Na początku zmierzyłyśmy się z grą przygotowaną przez naszą drużynową- Basię. Następnie odczytałyśmy nazwy drzew napisane atramentem sympatycznym (1 karteczka została doszczętnie spalona) i dowiedziałyśmy się jakiego drewna i do czego używać. Potem zagrałyśmy w apteczkowe kalambury. Na koniec przypomniałyśmy sobie dzięki Ani symbolikę krzyża harcerskiego. Wszystkim na zbiórce bardzo się podobało.

ZosiaK





11.11.2015 - Gra Listopadowa

Razem z pozostałymi drużynami z Wrocławia wzięłyśmy udział w Grze Listopadowej. Po grze czekał nas ciepły obiad i scenki przygotowane przez zastępy. Gra bardzo nam się podobała, a wygrał ją zastęp Chart :)




resztę zdjęć znajdziecie tutaj.

3 listopada 2015

Zbiórki 24.10.2015

Renifer
Na zbiórce 24.10 spotkałyśmy się w szóstkę. Zbiórkę rozpoczęłyśmy przy Kościele p.w. Św. Rodziny modlitwą,  powtórzeniem Prawa Harcerskiego i grą w chusty. Potem weszłyśmy do księgarni, gdzie Marysia omówiła różne sposoby wyznaczania północy, tak, aby nowe dziewczyny mogły się czegoś dowiedzieć i nauczyć. Reszta miała do przygotowania kilka tematów z podstaw pierwszej pomocy. Patrycja - omdlenia, Milena - zadławienia, Zosia - podstaw reanimacji i Marta - wzywania pomocy. Następnie odbyła się gra z mapą o p.p, którą przygotowałam wcześniej z Marysią. Zbiórkę skończyłyśmy w parku.



Koszatka
Zbiórka odbyła się 25.10.15. Uczyłyśmy się nowej piosenki i przypominałyśmy sobie sposoby wyznaczania kierunków świata. Potem w nietypowym miejscu miałyśmy apel ewangeliczny. Niestety po krótkim czasie zrobiło nam się zimno i poszłyśmy do Pociągu do Bajeczki. W krótkim czasie uporałyśmy się z zadaniami i grałyśmy w kalambury. Znalazł się także czas na zaliczanie zadań.



Chart
Na dzisiejszej zbiórce główną atrakcją było robienie dżemu. Naszym pierwszym założeniem było zrobienie dżemu z jabłek, ale nigdy nic nie wiadomo i skończyło się na dżemie dyniowo-brzoskwiniowym. Nauczyłyśmy sie również jak postępować w przypadku omdlenia i zadławienia. Pomimo, że na zbiórce były tylko trzy osoby, była ona bardzo fajna.


Zbiórki 10.10

Chart
Na dzisiejszej zbiórce odbył się bieg sprawnościowy. Miałyśmy również okazję przypomnieć sobie szyfry oraz tajemnice różańca świętego. Po apelu Ewangelicznym odbyła się przysięga wierności jednej z harcerek.





Tarpan
Dzisiaj spotkałyśmy się za liceum w Krotoszynie. Rozpoczęłyśmy zbiórkę grami integracyjnymi, następnie nauczyłyśmy się udzielać pierwszej pomocy. Gdy zaczęły nam odmarzać palce to zwinęłyśmy się do ciepłego domku Natalki. Poznawałyśmy alfabet Morse’a. Dziś na zbiórce miałyśmy nasz nowy proporzec :)



Zbiórki 3.10.2015

Tarpan
     Dzisiaj spotkałyśmy się o 9:30 w domu Zosi i Ali. Rozpoczęłyśmy zbiórkę od świętowania urodzin Natalki. Następnie udałyśmy się do parku na przeciwko, gdzie Ala rozłożyła grę z wyznaczaniem północy. Szybko rozwiązałyśmy wszystkie zadania i wróciłyśmy na podwórko, gdzie zjadłyśmy zasłużone drożdżówki. Potem uczyłyśmy się prawa harcerskiego. Nawet dobrze nam szło. Następnie odbył się apel ewangeliczny. Po nim Natalka szybko rozłożyła bieg sprawnościowy. Było przy nim dużo śmiechu. Ostatnim punktem programu była rada , na której ustaliłyśmy, że patronką zastępu zostanie św. Miriam Bouardy. Po zbiórce poszłyśmy do kawiarni na urodzinowe lody 🍨 :)


Renifer
Na dzisiejszej zbiórce spotkałyśmy się przy Kościele św. Rodziny o 9:30. Zostało nam jeszcze ostatnie zadanie z Apelu Ewangelicznego, który zrobiłyśmy na początku, dlatego na tę część zbiórki poszłyśmy do księgarni. Miałyśmy za zadanie narysować plakat przedstawiający sposoby służenia harcerek i drużynowej, zastępowi i drużynie. Poza tym zadaniem cała zbiórka odbywała się na dworze. Chociaż było trochę zimno, dobrze się bawiłyśmy. Uczyłyśmy też nowe harcerki różnych piosenek i wszystkie dziewczyny (oprócz Mery, której niestety nie było) złożyły przysięgi wierności. Na koniec odbyła się Rada Zastępu.


25 października 2015

Dzień Papieski

     Dzisiejszy dzień rozpoczęłyśmy Mszą Świętą w Kościele Garnizonowym, a następnie udałyśmy się na grę Papieską. Gra miała wiele ciekawych zadań, mimo tego, że było bardzo zimno bawiłyśmy się bardzo dobrze.
     Zastęp Chart zdobył trzecie miejsce na grze!
zastęp Sarna

zastęp Chart

zastęp Renifer

zastęp Koszatka


2.DW

Ania - zastępowa Charta odbiera dyplom :)

26 września 2015

Zbiórki 26.09.2015

Zastęp Tarpan
        Dzisiaj odbyła się nasza pierwsza zbiórka. O 9:00 spotkałyśmy się pod kościołem św. Andrzeja Boboli w Krotoszynie. Dowiedziałyśmy się, że musimy szukać białych kopert. Znalazłyśmy je bez trudu, a Zosia po oddaniu nam mapy zniknęła. Chodziłyśmy od punktu do punktu zbierając koperty. Niedługo wszystko miało się wyjaśnić :). Okazało się, że teren na którym się znajdujemy jest zagrożony i musimy się szybko ewakuować! Jedynym ratunkiem było znalezienie odpowiedniego kierowcy (taty Zosi), który zawiezie nas na bezpieczny teren (do lasu). Tam spotkałyśmy zastęp chłopaków- Kormoran. Razem zrobiliśmy krówki. Trochę się skarmelizowały, ale były pyszne! Następnie zrobiłyśmy Apel Ewangeliczny i Radę Zastępu. Zbiórka wszystkim się bardzo podobała.

reszta zdjęć ze zbiórki:  https://goo.gl/photos/G227VSx4pyYBJepc8


Zastęp Renifer
        Dzisiaj na zbiórce było nas 5, ale Zosia musiała iść koło 10:30. Byłyśmy cały czas w okolicach kościoła św. Rodziny, bo uznałyśmy, że bieg sprawnościowy dałoby się zrobić tam i nie trzeba by było iść do parku. Marta i Milena dostały rozpisanego morse'a i Prawo Harcerskie do rozszyfrowania, które potem powtarzałyśmy. Milena zrobiła ciasto, bo Zosia miała niedawno urodziny. Potem przekazałam im, mam nadzieję, wszystkie informacje, przebiegłyśmy bieg Patrycji, rozdzieliłyśmy funkcje, zrobiłyśmy Apel Ewangeliczny, i na koniec małe śpiewogranie z gitarą.

reszta zdjęć ze zbiórki: https://goo.gl/photos/ncMtFVynqChHLXiW7

Niedawno zastępowe wróciły z pierwszej Zbiórki Zastępu Zastępowych!

Na pierwszym ZZcie byłyśmy w Gdańsku, mimo tak dalekiej drogi zrobiłyśmy wszystko co było zaplanowane. Ustaliłyśmy jak będzie wyglądał cały rok naszej pracy, wyznaczyłyśmy sobie cele, zwiedziłyśmy kawałek miasta i przede wszystkim lepiej się poznałyśmy!





więcej zdjęć znajdziecie tutaj :)

14 września 2015

Rozpoczęcie roku harcerskiego 2015/2016

Początek roku harcerskiego wiązał się z wieloma zmianami w naszej drużynie. Zostały mianowane cztery nowe zastępowe, które sąd honorowy uznał za wystarczająco ogarnięte, aby poradzić sobie z tą funkcją. Trzy poprzednie przeszły już do czerwonej gałęzi (nie obyło się bez łez), a jedna zdecydowała się założyć nowy samodzielny zastęp w Krotoszynie. Mamy nadzieję, że wkrótce odbędzie się jej mianowanie. Każdy zastęp został również wzmocniony nowymi harcerkami, które przeszły z wilczków. Oprócz tego mamy nową przyboczną - Olę.

Renifer: przejście Marty i mianowanie Wiki

Chart: przejście Nati i mianowanie Ani

 Koszatka: przejście Kai i mianowanie Zosi

Sarna: mianowanie Basi

Tarpan: wręczenie zielonej chusty Zosi

Przysięga wierności przybocznej

16 sierpnia 2015

Obóz Szczytna 2015

    Obóz... 
    Tak, po całym roku pracy i przygotowań zdecydowanie chciałyśmy pojechać. W tym roku gościnnie był z nami zastęp Łoś z BluSZcza.
    Teren był dość nietypowy - pierwszy raz miałyśmy obóz na górze, na Szczytniku. Najpierw trzeba było wnieść cały sprzęt na ta górę. Baniaczki, plandeki, maszty, plecaki (oj, zaczynają się ciężkie rzeczy), drewniane skrzynie, dziesiątki, kuchenki... A później pionierka. I znowu pod górę - tym razem żerdzie. Po trzech dniach powstały piękne platformy, stoły i prysznice. Pionierki miałyśmy już dosyć, teraz czekałyśmy tylko co będzie dalej. A następnego dnia było spokojniej, mogłyśmy sobie odpocząć po pionierce. Cały dzień spędziłyśmy na warsztatach Charta i Renifera. 
    W końcu przyszedł dzień pielgrzymki obozowej, przyjechali nasi rodzice i, jakże by inaczej - przywieźli nam mnóstwo słodyczy, podziwiali pionierkę, a część została także na ognisku.
    Następnego dnia wyruszyłyśmy na explo. W końcu ciepła woda, prysznic, łóżko... Tyko Kraal został w obozie, ale przynajmniej nie musiały nas pilnować i mogły sobie odpocząć ;) Po powrocie z explo odbyły się jeszcze warsztaty Łosia z węzłów - bardzo dużo się  nauczyłyśmy, a gra na końcu bardzo nam się podobała. Po Mszy Świętej przyszły do nas wilczki na kolację i ognisko. Wilczki, które przechodzą do drużyny mogły się lepiej zapoznać ze swoimi przyszłymi zastępami. Kładąc się spać zastanawiałyśmy się co nas jutro czeka, może wielka gra? Z takim Kraalem nigdy nic nie wiadomo...

    
Rano po apelu przebrałyśmy się w strój sportowy i poszłyśmy pograć w zbijaka. Było jakoś dziwnie mało osób... Część kopała nową latrynę, a Koszatka gdzieś zniknęła. Później nieobecność Koszatki się wyjaśniła - gdy my sobie spokojnie grałyśmy one rozkładały dla nas INO, które okazało się super zabawą! Po powrocie do obozowiska byłyśmy strasznie głodne i z utęsknieniem wyczekiwałyśmy gwizdka na kuchciki. Czekamy, czekamy i czekamy... Jest! Długi, długi, długi... To nie jest K! Szybko się zebrałyśmy i przybiegłyśmy na miejsce. Tam czekał już na nas Kapelusznik i Kot. Czy Kraal nie ma litości dla głodnych harcerek i właśnie zaczyna grę? Okazało się, że ciasteczka i herbata "na niby" nie zadowalają już bohaterów z Krainy Czarów, ale na szczęście Alicja, która właśnie przyszła, zaprowadziła nas na miejsce gdzie mogłyśmy znaleźć produkty na zrobienie czegoś do jedzenia. I w ten sposób rozpoczął się konkurs kulinarny.
    Następnego dnia odbyła się olimpiada sportowa, która trwała cały dzień, oprócz klasycznego biegu sprawnościowego i wyścigów rzędów były także balony z wodą, które okazały się super pomysłem! Po obiedzie i sjeście przyszedł czas na drugą część olimpiady - gry zespołowe. Grałyśmy w ringo i w siatkówkę (Renifer nie miał sobie równych!). Przez taką spektakularną wygraną Renifera w siatkówkę zrodził się pomysł meczu Renifer - Kraal, a ponieważ Kraala było za mało Natalia z Charta im pomagała. Mecz był dosyć wyrównany :) Zmęczone po całym dniu sportowych zmagań położyłyśmy się spać. 
   Następnego dnia nadszedł czas na wielką grę. Wielką grę Marta, zastępowa Renifera, opisała w cudowny sposób:

   Poprzedniego dnia, po Mszy Świętej w naszej kaplicy, usłyszałam naszą drużynową rozmawiającą z Akelą obozującej w pobliżu 2GW. Gdy do moich uszu dotarło (jak się zresztą później okazało nieprawidłowe i najwyraźniej wyrwane z kontekstu zdanie) „bo one mają dzisiaj taką małą grę”, każdym neuronem zaczęłam wyczekiwać tego, co nieuchronnie musiało nadejść. Gry. I to wcale nie małej, a wielkiej. I choć nie zaczęła się tego samego dnia, to faktycznie nie musiałam długo czekać.
Kiedy następnego dnia rano czas na śniadanie podejrzanie się przedłużał, już wiedziałyśmy, że coś się szykuje. Na szczęście miałyśmy już spakowane plecaki, więc mogłyśmy odpoczywać spokojnie, aż do alarmu. W obozowisku pojawił się Kot z Cheshire, który postawił w stan gotowości wszystkie korpusy z wojska Królowej Kier. Ogłosił nam, że Alicja została porwana i musimy ją odnaleźć, bo jest potrzebna jako świadek w procesie. Najpierw jednak powinnyśmy udać się po zadania, które Kot miał nam przekazać. I zapewne zrobiłby to, gdyby nie fakt, że je zgubił…
Polecenie to nie było wcale takie proste – musiałyśmy uważać na warty, które zmieniały się co jakiś czas. Karteczki z zaszyfrowanymi zadaniami mogłyśmy zabierać tylko w czasie zmiany wartowników, bo gdyby któryś z nich złapał nas na terenie ogrodu królowej to… Właściwie nie wiedziałyśmy, co by się stało, ale taki więzień miał zostać oddzielony od korpusu (zastępu) aż do końca dnia – nietrudno się domyślić, że wcale nie podobała nam się taka opcja.
Po wielokrotnych wypadach do ogrodu Królowej, kiedy już udało nam się zebrać większość informacji, okazało się, że niestety nie obyło się bez zakładników. Musiałyśmy ich zostawić i odejść. Na szczęście okazało się, że po odbyciu kary – trzykrotnym trafieniu szyszką w drzewo – mogli wrócić do swoich jednostek. W końcu więc siedziałyśmy całym korpusem pod drzewem, głowiąc się nad szyframi i zagadkami. Tego dnia czekał nas jeszcze obiad – o 12.30 u kucharki, o 16.30 „coś dla ducha” – Msza w Kaplicy Zamkowej i herbatka u Kapelusznika – punktualnie o 18.00. Zdecydowałyśmy wrócić do naszego obozowiska i tam rozwiązać resztę zadań. Z niektórymi (na przykład zagadką „Send more money”, w której każdej literze odpowiadała cyfra i trzeba było ułożyć poprawne równanie) miałyśmy problem, inne natomiast, jak choćby projektowanie dla Alicji kreacji na bal czy tworzenie szczegółowego planu obozu, dostarczyło nam wiele radości i satysfakcji – oczywiście po więcej niż zadowalającym ich wykonaniu.
Kłopotliwe były jedynie karteczki, które wydawały się wybrakowane. Nie bardzo wiedziałyśmy, co zrobić z pytaniem, które brzmiało „Jaka to religia?” albo „Co to jest i gdzie się znajduje?” – po obiedzie jednak okazało się, że zawiniło drobne nieogarnięcie – dostałyśmy końcówki tych pytań i mogłyśmy spokojnie je dokończyć. Spokojnie…
Powiedzmy – aż do kolejnego alarmu, na który tym razem zawołał nas Biały Królik. Jako wojsko musiałyśmy być zawsze gotowe i nabrać trochę formy, więc czekały nas wyścigi rzędów. Z… BARDZO kreatywnymi zadaniami. Przykłady? Przynieść beret z dwiema gwiazdkami. Jestem z siebie wyjątkowo dumna w tym kontekście – w 1GW (obozującej najbliżej) był taki TYLKO jeden. Inne? Podać wysokość masztu (matematyka z twierdzeniem Talesa wita – również w wakacje ;) ), przynieść wodę w ustach albo 10 niebieskich rzeczy.
Po Mszy Świętej ZZ – na chwilę wybiwszy się z fabuły – urządził sobie urokliwą sesję zdjęciową na punkcie widokowym. Ale z racji tego, że musiałyśmy czekać na naszego Księdza, który został na obietnicy w chłopięcej gromadzie, herbatka u Kapelusznika trochę się przesunęła. 

   
 W pewnym momencie jednak po obozie znów zaczął biegać Królik, oznajmiając, że właśnie wybiła 18.00. Jak się okazało, musiałyśmy Kapelusznikowi tę herbatę przygotować – a po warsztatach Charta pojawiły się różne – jagodowa, z pokrzyw… Kiedy serwowałyśmy gospodarzowi i jego innym gościom nasze napoje, śpiewałyśmy też hymn FSE. Pozdrawiam Kraala, który tego samego musiał słuchać 5 razy… 
Innym zadaniem było jeszcze rozpoznawanie smaków z zamkniętymi oczami.
Kiedy dowiedziałam się, że tego dnia nie ma ogniska, rady drużyny ani wart, byłam przeszczęśliwa. O ja naiwna, sądziłam, że położę się wcześniej spać. Nic bardziej mylnego. Po kolacji dostałyśmy produkty na… ciasto. Miałyśmy je zrobić jeszcze tego samego dnia. Wymagało trochę pracy, ale jedząc je w niedzielę na śniadanie byłyśmy zadowolone z włożonego w nie wysiłku.
Na prycze kładłyśmy się z mieszanymi uczuciami, mając świadomość dwóch możliwych scenariuszy niedzieli. Albo będzie to spokojny dzień, przeznaczony na relaks, pranie, mycie się, relaks i pranie, jak Pan Bóg przykazał, albo właśnie wtedy przypadnie najbardziej intensywna część gry. O tym, która opcja zwycięży, przekonałyśmy się już o 1.30 – w czasie nocnego alarmu.
W końcu całemu zastępowi udało się wygrzebać z namiotu i ktoś powiedział nam, że musimy udać się do Królowej. Drogi do niej strzeże jednak wartownik, który nie może nas zobaczyć. Ruszyłyśmy, bardzo zadowolone, że oprócz nas obudził się tylko jeden zastęp – więc nasze szanse na wygraną znacząco wzrosły. Po drodze jednak wydarzyło się coś dziwnego. Ktoś, sygnalizując złamanie otwarte, jęcząc prosił o pomoc. Ale co miałyśmy zrobić? Przecież nikt nie mógł nas zobaczyć… Zdecydowałyśmy się pomóc. Przynajmniej tak, jak można to było zrobić po obudzeniu w środku nocy, bez latarki i rękawiczek, z prowizoryczną apteczką. Ranny powiedział nam, że ktoś musi zostać, żeby się nim opiekować. Dalej mogły pójść maksymalnie 3 osoby. Więc poszłyśmy – zostawiając najbardziej zaspaną Patrycję i Hanię. Udało nam się dotrzeć do ogniska, gdzie Królowa wręczyła nam informacje o jutrzejszym dniu. O 8.30 miałyśmy się pojawić w Kaplicy Zamkowej w pełnym umundurowaniu, a następnie wziąć ze sobą wszystko, co mogło nam być potrzebne. Aż do poniedziałku rano. „No świetnie” – pomyślał mój mały, prywatny szemracz. „To bardzo odpocznę w tę niedzielę… A jeszcze bardziej odpocznę w szałasie.” Ale że nie lubię, jak mój szemracz marudzi, to po odebraniu od Królowej śniadania położyłam go spać ;).
Po Mszy Świętej, kiedy też pożegnałyśmy się z gromadą, która wyjeżdżała tego dnia, odbyło się przyrzeczenie Martyny – zastępowej Łosia. Następnie świętował Renifer – przysięgę wierności Hani – ale to już w swoim małym, kameralnym składzie. Spakowałyśmy się w duże plecaki, zjadłyśmy śniadanie i czekałyśmy na sygnał. Niedługo potem dostałyśmy mapę – mogłyśmy ruszyć na poszukiwania Alicji.
Na pierwszym punkcie czekał na nas (znów potrzebujący pierwszej pomocy…) Kapelusznik, który oberwał od kucharki garnkiem. Drugi był Gąsienica z zagadką o ludziach głodnych, którzy szli, jedząc to, czego nie mają, bo gdyby mieli to, co jedli, to nie byliby tym, kim byli, natomiast na 3 punkcie czekał na nas Kot, który czekał na zabawki ze sznurka, na którym jedna osoba z zastępu miała z zakrytymi oczami zawiązać jak najwięcej węzłów.
Cały dzień spędziłyśmy w terenie, szukając poukrywanych, zaszyfrowanych punktów. Byłam dumna z dziewczyn – szło nam bardzo dobrze.
O 16.00 miałyśmy pojawić się w obozowisku wilczków. Tam też wkrótce dotarła Królowa wraz z Królikiem, przynosząc swojemu wojsku zapasy pożywienia i zapraszając na 17.30 na grę w krokieta. Byłyśmy bardzo głodne, więc szybko rozpaliłyśmy ogniska i zrobiły kartofle i kiełbaski. Część z nas w tym czasie wykonywała zadania znalezione na trasie.
W grze w krokieta niestety nie brałam udziału z racji przeziębienia, które mnie bezlitośnie dopadło. Królowa więc, po krokiecie, zaprosiła do siebie wszystkich dowódców korpusów i wręczyła witaminę C dla ich jednostek.
Po powrocie zaczęłyśmy stawianie szałasów. Musiały być solidne, bo chociaż jeszcze na początku dnia nic nie zapowiadało deszczu, to wtedy nad Szczytną zaczęły zbierać się wyglądające dość groźnie chmury.
Szałasy powychodziły imponująco. Nasz z jednej strony chroniła plandeka, z drugiej poprzykrywane paprociami patyki. Miałyśmy nadzieję na bezpiecznie i sucho spędzoną noc. Ale zarówno niebiosa jak i Niebiosa pozostały nieubłagane. Około 1.00 zaczęło dość mocno padać i Królowa pozwoliła przemokniętym członkom wojska wrócić do obozowisk.
Rano, mimo niezbyt zachęcającej do czegokolwiek pogody, wróciłyśmy do szałasów, gdzie zjadłyśmy śniadanie i czekałyśmy na pojawienie się wysłanników Królowej, którzy mieli zaprowadzić nas na proces królewskich ogrodników, skazanych na śmierć za zasadzenie w ogrodzie róż o niewłaściwym kolorze.
Przyszedł po nas Kot z Cheshire, który oznajmił nam, że Alicja się znalazła – była gdzieś w obozowisku. Naszym zadaniem było doprowadzenie jej do sądu.
Ku mojemu zaskoczeniu, ogrodnikami okazali się szefowie korpusów… Proces trwał, a członkowie wojska musieli nas wybronić. Ale ja niekoniecznie chciałam umierać ani być zależna od stanu wiedzy i przygotowania naszych adwokatów. Kiedy Królowa na chwilę spuściła nas z oka, postanowiłam uciec za pobliską skałkę. Nie wiem, czy na władczyni wywarło to jakiekolwiek wrażenie – bez większych emocji w głosie kazała skrócić wszystkich o głowę.
To był koniec naszych zmagań. Pomimo początkowej niechęci do działania weszłam w grę i pomimo nieco demotywującej choroby bawiłam się świetnie. 

Następnego dnia przyszedł czas na depionierkę ale wcześniej swoje warsztaty poprowadził Kraal - malowałyśmy materiałowe torby. Część narzekała, że nie ma talentu, że nie potrafi, ale na końcu wszystkie torby wyglądały cudownie!
Po depionierce i całonocnej Agapie do domów wróciłyśmy wyczerpane i bardzo śpiące. 




Poznaj 2. Drużynę Wrocławską!

Nasza drużyna to 5 (od tego roku!) fantastycznych zastępów - Chart, Koszatka, Renifer, Sarna i Tarpan! Patronuje nam św. Klara z Asyżu. Początki naszej drużyny sięgają 1998r. kiedy to powstał samodzielny zastęp Chart. Szybko jednak rozwinęłyśmy się i została powołana 2. Drużyna Wrocławska. Dzisiaj ponad 25 dzielnych harcerek z radością przychodzi na zbiórki, jeździ na biwaki i przeżywa obozowe przygody - "Bo życie bez przygód byłoby strasznie głupie"





CHART
Jesteśmy najstarszym zastępem w drużynie. Chart został powołany już w 1998r.
W naszym zastępie są: dwie Anie, dwie Julki, Hania i Aga. Jesteśmy szalonymi dziewczynami chcącymi poznawać świat. Z zaangażowaniem zdobywamy stopnie i sprawności stając się coraz mocniejszym i bardziej zgranym zastępem.

KOSZATKA
Nasz zastęp został powołany 11.11.2011r :) Do tego roku byłyśmy najmłodszym zastępem w drużynie. Jesteśmy radosnymi i zawsze pełnymi energii dziewczynami, które czekają na nową przygodę. W czasie sobotnich zbiórek nie tylko uczymy się nowych rzeczy ale także świetnie się bawimy.

RENIFER
Nasz zastęp nazywa się Renifer i istnieje od 2006r. Mimo, że bardzo się różnimy nie mamy problemow ze współpracą. Każda z nas ma swoje zainteresowania, którymi służy w zastępie, dzięki czemu możemy rozwijać się w różnych dziedzinach. W naszym zastępie są: Wiki, Marysia, Patka, Milena i Marta.

SARNA
Zastęp Sarna został założony w 2007 roku. Patronką jest bł. Karolina Kózkówna. Zastęp liczy 7 osób. Jesteśmy zgraną ekipą, chociaż obecny skład działa ze sobą naprawdę krótko. W zeszłym roku aż 4 wilczki przeszły do nas z gromady. Oczywiście zdarza nam się kłócić, ale nawet jeśli czasem nie jest lekko, uważamy, że harcerstwo daje nam naprawdę dużo i odnalazłyśmy tu swoje miejsce.

TARPAN
W tym roku nasz zastęp zaczynie swoją harcerską przygodę. Jesteśmy radosnymi dziewczynami mieszkającymi w Krotoszynie (tak, tak, to trochę daleko od Wrocławia...) Do tej pory w drużynie była tylko nasza zastępowa - Zosia. Mamy nadzieję, że wkręcimy się w harcerskie życie i zostaniemy na dłużej ;)